ARTYKUŁ NA PODSTAWIE MATERIAŁÓW PRASOWYCH
Artystyczne Powiśle: realizacja projektu modeko.studio
Widoczne i ukryte
Jednym z ważnych aktorów wnętrza jest światło. Za dnia słońce wpadające przez okna penthouse’u podkreśla strukturę zastosowanych tu szlachetnych materiałów. Z kolei po zmroku starannie dobrane lampy podkreślają przytulność i budują nastrój wieczornego ukojenia. Sceny świetlne dopasowane do pory doby i stylu życia użytkowników obsługuje system KNX, który steruje także zasłonami, biokominkiem, klimatyzacją i ogrzewaniem. Domownicy zarządzają nimi poprzez przyciski JUNG ze specjalnie wykonanymi grawerami lub przez aplikację. Dodatkowo apartament wyposażono w system audio multiroom Sonos, który pozwala słuchać muzyki w każdym pomieszczeniu osobno lub w całym mieszkaniu jednocześnie.
Krok za krokiem
Odprężające doświadczenie artystycznej przestrzeni penthouse’u na Powiślu zaczyna się już w holu. W atmosferę wnętrz wprowadzają drzwi wejściowe pokryte tapetą tkaninową w odcieniu głębokiego fioletu. Towarzyszy im zabudowa ze srebrzystego czeczotu oraz postarzanego lustra fazowanego, która m.in. skrywa domofon. Stąd można przejść do salonu i dalej do strefy master albo (przez szklane drzwi) do gabinetu oraz strefy gościnnej z wyjątkowo komfortową sofą znanej włoskiej marki Calligaris.
Główna zabudowa salonu emanuje ciepłem drewna, a zarazem w łagodny sposób ujmuje szereg funkcji. Łatwo dostrzec biokominek, a za wspomnianym już panelem z wyeksponowaną tkaniną mieszczą się ekran TV oraz system audio. Monumentalnych rozmiarów rama z czeczotowym passe-partout przesuwa się lekko za sprawą autorskiego systemu, który Paweł Łęczycki stworzył we współpracy ze stolarnią Cedros. Jednak w zabudowie znalazły się też pojemne szafy na buty oraz odzież wierzchnią. Wyzwaniem projektowym było ukrycie w meblu również instalacji, rozdzielni KNX, skrzynek elektrycznych i multimedialnych oraz klimatyzacji kanałowej.
Naturalnym przedłużeniem salonu jest rozpościerający się nad Powiślem 50-metrowy taras. Paweł Łęczycki wyodrębnił na nim kilka stref. Od strony kuchni znalazła się część kawiarniana, dalej – pod pergolą – stanął stół jadalniany. A z sąsiadującego z salonem gabinetu wchodzi się wprost do plenerowej strefy lounge’owej, gdzie w otoczeniu bujnej roślinności czekają meble służące błogiemu relaksowi.
Smak życia
Kuchnia – przedłużenie salonu – otrzymała ergonomiczny układ roboczy. Jej sercem jest wyspa, której bryła przecina się z filarem pokrytym mozaiką z płytek marmurowych o różnej długości, w połysku i macie. Masywny, pogrubiony blat wykonany z młotkowanego granitu Nero Zimbabwe przecięła linia mosiężnej listwy. Wysokie zabudowy w kuchni pokryte obłogiem (nawiązujące do wysokiej zabudowy w strefie salonu) mieszczą piekarnik, lodówkę i zamrażarkę oraz liczne systemy dostosowane do przechowywania sprzętów i przyborów kuchennych. Niska partia zabudowy przyściennej w kontrze do wyspy została wykończona jasnobeżowym spiekiem kwarcowym. Przy masywnym stole zainspirowanym kształtem arkad (Miloni) stoją krzesła Gubi „Gent” – dla kontrastu lekkie i wzbogacone o misterny detal w odcieniu mosiądzu
Za parawanem
W luksusowym apartamencie dla pary jest rzeczą najzupełniej odpowiednią, że strefa master ma ruchome ściany. Dwie pary przesuwnych drzwi zamieniają przechodnią garderobę w przestrzeń buforową. W sypialni faktur jest jednak więcej. Wszystko, co widzimy wokół, służy najwyższemu komfortowi – światowej klasy materac, kołdra konopna, poszewki z pranego lnu, a także cała tekstylna szata łóżka, uszyta na zamówienie w kolorach przewijających się przez wnętrze – od fioletów po limonkowe zielenie. Dzięki dwóm parom przesuwnych drzwi sąsiadująca z sypialnią łazienka może być półotwarta – przysłonięta jedynie parawanem z fakturowego szkła, zza którego prześwitują łagodne odcienie indyjskiego różu i pobłyskuje armatura AXOR One w wykończeniu złota optycznego polerowanego.
Serię, którą zaprojektowali Edward Barber i Jay Osgerby, cechuje spójny język designu, zdefiniowany przez smukłe sylwetki, gładkie powierzchnie, miękkie krawędzie i wyważone proporcje. Sami designerzy podkreślają, że wychodzili od precyzji sterowania wodą, ale ta precyzja wpłynęła również na korpus baterii. Szlachetna prostota z rzemieślniczym detalem (wylewka zwęża się ku górze) mówi o idei compact luxury, czyli niezobowiązującym luksusie codzienności odczuwalnym nawet w drobnym detalu. Ta armatura była więc doskonałym wyborem do dopracowanego w każdym detalu apartamentu na Powiślu.
Przyjemność pracy
Strefa gościnna sąsiaduje z gabinetem, dostępnym – o czym już była mowa – ze strefy wejściowej apartamentu. Taki układ funkcjonalny separuje sprawy biznesowe od sfery relaksu, choć jednocześnie gabinet pozostaje szeroko otwarty na otoczenie za sprawą szerokich przeszkleń oraz wyjścia na taras. W tę lekkość wpisuje się delikatna forma półek o wyraźnie sfazowanych krawędziach, podwieszona forma szafki na dokumenty i ażurowa konstrukcja biurka „JFK” marki NOR11. Jest to reinterpretacja klasycznych duńskich mebli z lat 60. XX wieku, o czym przypomina zastosowany tu szlachetny fornir palisandrowy. Twórczej pracy sprzyja w gabinecie bardzo kameralna kompozycja malarska Moniki Janus.
Po drugiej stronie lustra
W centralnej części apartamentu znalazło się jeszcze jedno ważne pomieszczenie – łazienka z sauną. Architekt kolejny raz sięgnął tu po wielkoformatowe przesuwne drzwi. Tym razem dwie wielkie tafle luster w odcieniu miedzi oddzielają strefę przednią, z umywalką wolnostojącą i WC, od położonej w głębi strefy sauny i prysznica. Ktoś, kto gości w mieszkaniu przez krótką chwilę, może nawet nie wiedzieć, że za lustrzaną ścianą kryje się jeszcze coś. Właśnie tu w wolnych chwilach domownicy korzystają z kameralnej sauny, idealnej dla dwóch osób. Efekty terapeutyczne zapewnia im na równi wysoka temperatura, regulowany poziom pary, relaksujące aromaty, a także zmienne barwy światła.
Przestrzeń sztuki
Każde z dzieł sztuki zostało zaprojektowane specjalnie do tej przestrzeni, tak by współgrało z jej rytmem, klimatem i kierunkiem światła. To nie tylko wybór artystów, ale proces twórczy wpisany w architekturę w taki sposób, że granica między projektem wnętrza a dziełem sztuki staje się płynna – podkreśla Paweł Łęczycki. Wchodzących do mieszkania wita w holu rzeźba Krzysztofa Renesa. Tkanina artystyczna Sienny Palomy w salonie, rozpięta na przesuwnym panelu, staje się sceną codzienności – to ona, nie ekran telewizora, przyciąga wzrok i skupia uwagę. W strefie gościnnej zawisła kolejna tkanina – ażurowa, kolista kompozycja autorstwa Beaty Warty. W jadalni uwagę przyciąga obraz Joanny Talaski – nastrojowy, zanurzony w świetle, inspirowany naturą i japońską kontemplacją. Z kolei w gabinecie znalazła się praca Moniki Janus – niewielka, lecz pełna energii, jak zatrzymany gest. W strefie master pojawia się geometryczna kompozycja Magdy Żak – spokojna, wyważona, niosąca porządek i harmonię.
Wschód zakorzeniony w Warszawie
Inspiracją dla projektu stały się osiągnięcia kultur wschodnich, przede wszystkim Japonii i Korei, ale ze zrozumieniem kontekstu miejsca. – Naszym zamysłem było, aby europejską estetykę połączyć z filozofią prostoty, wyczuciem proporcji, sztuką współdziałania architektury ze światłem – tłumaczy Paweł Łęczycki. W rezultacie apartament został zaprojektowany zgodnie z ideą wschodnich domów. Może funkcjonować jako jednolita, otwarta całość, ale też w razie potrzeby dzielić się na kameralne strefy. Prywatność jest tu stopniowana w zależności od bieżących potrzeb domowników i gości. Ten wybór wiąże się z przeznaczeniem mieszkania dla pary, której dzieci mieszkają już niezależnie. Oboje na co dzień mieszkają na Warmii, natomiast apartament w Warszawie traktują jako swój miejski azyl – blisko ich spraw biznesowych, kultury i dzieci.
Fot. ONIstudio + Marcin Grabowiecki.
Projekt: Paweł Łęczycki / modeko.studio