ARTYKUŁ NA PODSTAWIE MATERIAŁÓW PRASOWYCH
Eklektyczny mix kultur w łódzkim mieszkaniu
Podróże zapisane w przestrzeni
Mieszkanie o powierzchni 60 m² znajduje się w zabytkowej łódzkiej kamienicy. Już sama architektura budynku – wysokie sufity, duże okna, klasyczne detale – stała się dla projektantki punktem wyjścia. Przestrzeń została oczyszczona z niepotrzebnych konstrukcji i wtórnych podziałów, dzięki czemu odzyskała pierwotny rytm i proporcje.
„Zależało mi, by maksymalnie uszanować tkankę budynku, ale bez rezygnacji z komfortu i współczesnych rozwiązań. Chciałam, aby stary i nowy świat mogły ze sobą współistnieć, a nie rywalizować” – mówi Hanna Pietras.
Właścicielka mieszkania to architektka z ogromnym doświadczeniem w projektach zagranicznych. Do Łodzi wróciła po latach życia na Bliskim Wschodzie - i to właśnie ta dwutorowość stała się jednym z fundamentów projektu.
„Ania miała mniej więcej milion pomysłów na każdy metr kwadratowy, a my z zespołem czuwałyśmy, żeby marzenia spotkały się z rzeczywistością kamienicy… i budżetu” - dodaje architektka.
Eklektyzm z charakterem
Inspiracją do projektu były motywy architektury Bliskiego Wschodu i jej ornamentyka, ale potraktowane w sposób subtelny i współczesny. Wnętrze łączy orientalne akcenty z europejską elegancją, surowość materiałów z miękkością tkanin. Dominują złamane beże, naturalne drewno i kamień, które tworzą tło dla wyrazistych detali – mebli od Lexavala, oświetlenia AQForm, rzeźb i obrazów autorstwa Oli Józefów i Teodora Durskiego.
„Nie chciałyśmy stworzyć wnętrza dosłownego. To nie miała być 'orientalna dekoracja', ale przestrzeń, w której przenikają się doświadczenia Ani - od pracy w Kuwejcie po korzenie w Łodzi” – tłumaczy Hanna Pietras.
Jednym z kluczowych elementów projektu jest oryginalna, ponad 120-letnia sosnowa podłoga, starannie odrestaurowana i zachowana w całości. To ona wprowadza do wnętrza ciepło i autentyczność, podkreślając związek z historią miejsca.
Światło, funkcja i emocje
Choć realizacja powstawała głównie online - właścicielka mieszkała wtedy w Kuwejcie - projekt nie stracił nic ze swojej harmonii. To zasługa dopracowanego układu funkcjonalnego oraz przemyślanej gry światłem.
„Kuchnia miała być minimalistyczna, ale pełna światła. Lustro i stal odbijają przestrzeń, dzięki czemu wnętrze wydaje się większe, a jednocześnie nabiera charakteru” - podkreśla Hanna.
Kluczowe było też stworzenie atmosfery, którą widać na finalnych zdjęciach.
„Bałam się, że realizacja mieszkania przyjaciółki to będzie emocjonalny rollercoaster. Ale kiedy po przeprowadzce usiadłyśmy tu na wieczorne ploteczki przy winie, poczułam coś niesamowitego - to wnętrze naprawdę otula. To miejsce, które zmusza do zatrzymania się i celebrowania codzienności” - dodaje.
Harmonia detalu
Projekt łączy w sobie architektoniczną dyscyplinę i emocjonalną narrację. Każdy element został wybrany świadomie: regały z polskiej marki Tamo, lampa Tom Dixon odbijająca popołudniowe światło, sztukateria zaprojektowana specjalnie do tego wnętrza.
„W tym mieszkaniu nie ma przypadkowych decyzji. Mimo że dużo się dzieje, wszystko jest przemyślane od początku do końca. To wnętrze ma mieć duszę - i ją ma” - podsumowuje architektka.
Efekt? Przestrzeń, która łączy przeszłość z teraźniejszością, doświadczenia z różnych stron świata z łódzkim kontekstem, architekturę z emocjami. A także - udowadnia, że wspólny projekt z przyjaciółką naprawdę może się udać.
Projekt: Hanna Pietras, Anna Mieszek, Małgorzata Kowalczyk-Wiankowska, Anna Petrova
Foto: MOOD AUTHORS