ARTYKUŁ NA PODSTAWIE MATERIAŁÓW PRASOWYCH
Krzysztof Stanowski buduje Dom Zero. Architektoniczny projekt pod Warszawą
Kolejnym krokiem było wspólne oglądanie domu inwestorów, który stał się dla Krzysztofa Stanowskiego jednym z punktów odniesienia przy pracy nad jego własnym domem. Nie chodziło jednak o kopiowanie gotowego rozwiązania. Przeciwnie - istniejąca architektura stała się początkiem rozmowy o tym, czego potrzebuje konkretna rodzina, jak powinna funkcjonować jej przestrzeń i w jaki sposób nowy budynek może odpowiedzieć na charakter miejsca.
Wśród najważniejszych założeń znalazły się spadziste dachy, zapewnienie maksymalnej prywatności od strony ulicy oraz otwarcie domu na otaczający go las. Istotny był również czytelny podział funkcjonalny - obok wspólnej przestrzeni do życia inwestorzy chcieli wyraźnie oddzielić strefę dziecięcą i rekreacyjną, miejsce do pracy oraz prywatną część sypialnianą. Jako architektoniczny punkt odniesienia Krzysztof Stanowski wskazał zrealizowaną przez Exterio Architektura Rezydencję (z) Lewitujących Domów, której rozwiązania i charakter stały się inspiracją do dalszych rozmów o jego własnym domu.
W ten sposób rozpoczęły się prace nad projektem Domu Zero. Koncepcję architektoniczną poprzedził szczegółowy wywiad z inwestorem, którego celem było możliwie dokładne poznanie potrzeb i stylu życia przyszłych mieszkańców. Na tej podstawie powstało zestawienie wszystkich pomieszczeń, uwzględniające ich funkcje oraz zakładane powierzchnie. Tak opracowany projekt funkcjonalny stał się punktem wyjścia do dalszych prac projektowych i pozwolił przełożyć oczekiwania rodziny na konkretne rozwiązania przestrzenne.
Sam budynek, ale również decyzje projektowe, proces budowy, pojawiające się wyzwania i kolejne etapy realizacji od początku są częścią opowieści prezentowanej widzom Kanału Zero w ramach cyklu „Stan Surowy”.
Cztery jako punkt wyjścia
Punktem wyjścia dla koncepcji Domu Zero było wyznaczenie czterech najważniejszych przestrzeni domu, które miały mieć widok na las. Przestrzeni dziennej, sypialni rodziców i dwóch pokoi dla dzieci.
Czwórka pojawia się w wielu kulturowo istotnych pojęciach - od czterech stron świata i żywiołów, przez pory roku i fazy księżyca, aż po cztery kwartały czy czterolistną koniczynę. W warstwie symbolicznej wiąże się również ze stabilnością, równowagą, solidnością, fundamentem, porządkiem i strukturą.
W Domu Zero czwórka nie jest jednak jedynie efektownym motywem. Została przełożona bezpośrednio na architekturę. Koncepcję oparto na czterech obszarach: strukturze, technologii, atmosferze i naturze. Każdy z nich odpowiada za inny wymiar projektu, a razem tworzą spójny system, w którym forma budynku wynika zarówno z potrzeb mieszkańców, jak i z warunków miejsca.
To szczególnie istotne, ponieważ dom ma służyć czteroosobowej rodzinie. Liczba mieszkańców została więc wpisana w samą kompozycję budynku. Cztery wyraźnie wyodrębnione segmenty - określane również jako wieże - porządkują zarówno bryłę, jak i projekt funkcjonalny domu. W dużym uproszczeniu jedna z nich mieści przestrzeń wspólną, kolejna należy do rodziców, a dwie pozostałe odpowiadają prywatnym strefom dzieci.
Cztery wieże zamiast jednej bryły
Pierwszym charakterystycznym elementem projektu jest jego struktura. Zamiast tworzyć jedną dużą, zwartą bryłę, architekt rozbił dom na cztery części. Dzięki temu budynek zyskuje bardziej wertykalny charakter, a jego forma zaczyna dialog z pionowymi pniami drzew, które tworzą naturalny kontekst działki.
Rozczłonkowanie bryły ma również wymiar praktyczny i przestrzenny. Mniejsze segmenty pozwalają ograniczyć skalę budynku i sprawić, że - mimo swojej wielkości - nie dominuje on nad otoczeniem. Jednocześnie podział na cztery części pozwala czytelnie odwzorować funkcje domu. Architektura staje się więc swego rodzaju mapą życia jego mieszkańców: poszczególne strefy mają własną tożsamość, ale wszystkie pozostają połączone wspólną przestrzenią.
W wizualizacjach widać tę ideę szczególnie wyraźnie. Cztery smukłe, wysokie bryły przypominają abstrakcyjne domy o stromych, graficznych dachach, ustawione między drzewami. Ich rytm powtarza rytm lasu, a przesunięcia poszczególnych segmentów tworzą pomiędzy nimi przestrzenie, przez które budynek otwiera się na ogród.
To właśnie ten balans między powtarzalnością i indywidualnością jest jednym z najciekawszych aspektów projektu. Dom jest wyraźnie złożony z części, ale nie sprawia wrażenia przypadkowego zbioru osobnych budynków. Wszystkie elementy podporządkowane są jednej kompozycji.
Technologia podporządkowana tempu
Drugim elementem jest technologia, która w Domu Zero ma bezpośrednio odpowiadać na jedno z największych wyzwań całego przedsięwzięcia: czas. Budynek ma powstawać nadążając za tempem powstającego programu, dlatego sposób jego wykonania nie może być traktowany jako kwestia drugorzędna.
Projekt zakłada połączenie kilku technologii budowlanych. Ostatecznie zdecydowano się na technologię monolityczną w części podziemnej, oraz żelbetową prefabrykowaną w części nadziemnej w połączeniu z prefabrykowanymi elementami stalowymi oraz prefabrykatami drewnianymi dla dachów. Takie rozwiązania odpowiadają na potrzebę powtarzalności i szybkiego montażu, a jednocześnie wpisuje się w założenia ekologiczne projektu.
W efekcie konstrukcja Domu Zero jest połączeniem wielu technologii dostępnych na rynku i pokazuje różnorodność możliwości dostępnych przy budowie domu.
To ważny aspekt całego projektu również dlatego, że „Stan Surowy” pozwala obserwować tę architekturę nie tylko jako gotowy obraz z wizualizacji, ale jako proces. Widz może zobaczyć, jak pomysł przechodzi od rysunku i modelu do rzeczywistej konstrukcji.
Dom, który zmienia charakter wraz z kierunkiem patrzenia
Trzecim ważnym wymiarem projektu jest atmosfera. W Domu Zero nie została ona sprowadzona do kwestii materiałów czy kolorystyki. Została zaprojektowana poprzez sposób, w jaki budynek otwiera się lub zamyka względem otoczenia.
Od strony frontowej dom ma być bardziej pełny, zamknięty i monolityczny. Ciemna elewacja oraz zwarta kompozycja czterech brył budują skojarzenia z ochroną, bezpieczeństwem i schronieniem. Architekt porównuje ten charakter do zamku czy twierdzy - miejsca, które od zewnątrz jest mocne i niedostępne, ale po przekroczeniu wejścia daje mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa.
Po drugiej stronie domu sytuacja zmienia się niemal całkowicie. Od strony ogrodu bryły otwierają się poprzez duże przeszklenia. Nadwieszone części piętra tworzą podcienie, które dodatkowo rozszerzają przestrzeń użytkową i zapewniają osłonę przed deszczem oraz słońcem. W tej części architektura staje się lżejsza, bardziej otwarta i przyjazna.
To właśnie kontrast pomiędzy obiema stronami budynku nadaje mu charakter. Dom nie ma jednej twarzy. Od frontu chroni i oddziela, od strony ogrodu otwiera się i zaprasza do środka. Z jednej strony daje poczucie stabilności, z drugiej - kontaktu z przestrzenią i naturą.
Las nie jest tłem. Staje się częścią domu
Czwartym, być może najważniejszym kontekstem architektonicznym Domu Zero jest otaczająca budynek natura czyli las. To on w dużej mierze odpowiada za charakter całej koncepcji.
Ciemne kolory elewacji i wertykalne proporcje brył zostały dobrane tak, aby budynek możliwie naturalnie wpisywał się pomiędzy drzewa. Zamiast konkurować z otoczeniem, dom ma się w nim schować. Jego smukłe segmenty przypominają rytm pni, a ciemna kolorystyka pozwala architekturze wizualnie zniknąć wśród leśnej zieleni.
Jednocześnie działa tu zasada odwrotna: skoro dom ma wtapiać się w las, las ma również stać się częścią domu. Duże przeszklenia sprawiają, że drzewa są widoczne z wnętrza niemal jak element jego wyposażenia. Widok zmienia się wraz z porą dnia, pogodą i porami roku, dzięki czemu architektura nie pozostaje statyczna. Żyje rytmem miejsca, w którym powstaje.
Właśnie dlatego natura jest jednym z czterech filarów koncepcji, a nie jedynie estetycznym dodatkiem. Dom został pomyślany jako przestrzeń znajdująca się pomiędzy wnętrzem a lasem - z jednej strony dająca rodzinie prywatność i ochronę, z drugiej pozwalająca jej pozostawać w niemal nieustannym kontakcie z otoczeniem.
Od pierwszej kreski do stanu surowego
Dom Zero jest więc czymś więcej niż kolejną realizacją architektoniczną. To projekt, którego historia zaczęła się od fascynacji jednym domem, prowadziła przez rowerowe poszukiwania jego autora, a dziś jest dokumentowana na oczach widzów - od koncepcji po kolejne etapy budowy.
Marcin Klukowski nie projektował jednak Domu Zero jako powtórzenia wcześniejszej realizacji. Punktem wyjścia stał się sposób myślenia o architekturze: o tym, jak forma może wynikać z kontekstu, jak dom może odpowiadać na potrzeby konkretnej rodziny i jak technologia może wspierać ambitny harmonogram realizacji.
W efekcie powstał budynek, w którym symboliczna czwórka została przełożona na język architektury: cztery osoby, cztery bryły i cztery idee - struktura, technologia, atmosfera i natura.
Teraz pozostaje sprawdzić, jak ta koncepcja poradzi sobie z najtrudniejszym etapem - konfrontacją z rzeczywistością. Dom ma powstać pod Warszawą, a jego budowa jest na bieżąco relacjonowana w cyklu „Stan Surowy” na Kanale Zero. Tym razem widz nie otrzyma wyłącznie gotowego obrazu architektury. Będzie mógł obserwować, jak dom, który najpierw istniał na planszach, wizualizacjach i w wyobraźni jego mieszkańców, krok po kroku staje się rzeczywistością.